Lut
03
2012

Niedziwny człowiek jest trochę nudny

Anna Mateja

To, co najciekawsze, zdarza się tylko między ludźmi.

Hanna Pasterny jest niewidomą dziewczyną z Rybnika na Górnym Śląsku, romanistką i logopedką, ale też głęboko wierzącą katoliczką, która zadaje pytania, nie bojąc się duchowych poszukiwań. Ma mnóstwo znajomych i przyjaciół, bo nie traktuje relacji z ludźmi powierzchownie: znajduje dla nich czas, potrafi się zaangażować. Niepełnosprawność nie jest dla niej ograniczeniem, raczej wyzwaniem – by równie dużo wymagać od siebie, jak czerpać z życia.

Prof. Helen Halpern (to tylko pseudonim) jest genialną konstruktorką z uniwersytetu w Glasgow, która jeździ po Europie i przeprowadza szczegółowe wywiady z osobami niesłyszącymi, niewidomymi i głuchoniewidowymi. Zdobyta wiedza o ich życiu i potrzebach pomaga jej w projektowaniu urządzeń eletronicznych, które pozwalają osobom pozbawionym wzroku albo słuchu bezpieczniej i samodzielniej funkcjonować. Prof. Halpern zna kilkanaście języków, jest nadzwyczaj precyzyjna i zorganizowana, chociaż, np. spakowanie torby czy uporządkowanie papierów na biurku przekracza jej możliwości. Nie lubi tłoku, więc zdarza się, że nawet bardzo duże odległości pokonuje na rowerze. Nie lubi intensywnych dźwięków, dlatego zakłada podwójne słuchawki antyhałasowe. Drażni ją ostre światło, głośne rozmowy i gwałtowne ruchy, ale przede wszystkim nie ma dostępu do świata emocji: nie słyszy tonu głosu, nie widzi mimiki twarzy, mówi monotonnie, nie zawsze patrząc rozmówcy w twarz. Oczekuje jasnych komunikatów na temat stanu ducha i serca. Nie znosi zmian i podróży samolotem, ale od lat przekracza własne ograniczenia, by podróżować po Europie i samodzielnie przeprowadzać potrzebne w jej pracy wywiady. Jest pracoholiczką, jednak w piątek wieczorem zasiada do wegańskiej kolacji, przyrządzonej według zasad koszerności, a w sobotę rano, jak i w każde święto, idzie do synagogi. Podczas szabatu nie korzysta z urządzeń elektronicznych, odkłada pracę, wyłącznie czyta.

Polkę i Szkotkę, katoliczkę i żydówkę, młodą dziewczynę i dojrzałą kobietę łączy niepełnosprawność: Hanna jest niewidoma, ekscentryczna Szkotka ma zespół Aspergera (rodzaj autyzmu). Hanna organizuje spotkania i wywiady pani profesor, szuka mieszkań w kolejnych polskich miastach, gdzie naukowczyni zbiera materiał do badań, prosi znajomych o udzielanie profesorce pomocy. Jednak z każdą rozmową, wykonanym telefonem i przesłanym mailem zaprzyjaźnia się z Helen coraz bardziej, zaczyna ją pocieszać i wspierać, szczególnie kiedy niezrozumienie, z jakim spotyka się profesorka z aspergerem, staje się zanadto dotkliwe.

Hanna dużo daje, ale niemniej od Helen otrzymuje. Odkrywa w sobie pokłady nieuświadamianej cierpliwości, oswaja się z innością, przełamuje lęki, ale przede wszystkim zyskuje przyjaźń. Książka „Tandem w szkocką kratkę” jest dziennikowym zapisem rodzenia się ważnej więzi między Hanną i Helen: wzajemnych odkryć i olśnień, ale i nieporozumień, jakie nieuchronnie się pojawiały.

•••

Czytając 270 stron żywo i sprawnie napisanej książki, co chwila pojawia się pytanie, jak mogło do takiej przyjaźni dojść? Bo tak niemożliwa się ona wydaje dla mnie – osoby, która widzi, słyszy, sprawnie się porusza, od nikogo nie zależy, a poziom jej dziwactw nie odbiega od przyjętej w społeczeństwie normy.

Hannie też chyba to pytanie nie dawało spokoju. „Zastanawiam się, czy gdybym widziała, miałabym z nią równie dobry kontakt?” – pyta samą siebie, opisując wcześniej nocne peregrynacje z Helen po krakowskich szpitalach. Czy jednak, jako osoba widząca, dałaby sobie szansę spotkania tylu chętnych do pomocy ludzi? Poza tym: „(…) może denerwowałoby mnie, że Helen na mnie nie patrzy, lecz buja gdzieś w obłokach? Zapewne irytowałby mnie też jej bałagan. Czy umiałaby się tak bardzo otworzyć i okazać swoją słabość przed osobą mającą ją stale na oku?”.

Helen i Hanna potrzebowały siebie nawzajem, ale nie w taki tylko sposób, w jaki osoba niewidoma potrzebuje przewodnika, by przejść nieznany kawałek ulicy, a profesorka z aspergerem – cierpliwej sekretarki, która powtórzy tę samą informację nawet pięć razy. One potrzebowały siebie dlatego, że wspólnie potrafią stworzyć dodatkową wartość, która bez ich spotkania nigdy by nie zaistniała.

Zacznijmy od tego, że wzajemnie zmieniają swoje życie. Hanna przekonuje się, że każda osoba ma klucz do siebie – trzeba go tylko znaleźć (to jest wyzwanie!), nikogo pochopnie nie spisując na straty. Asperger przyjaciółki uświadomił jej, że „trzeba być precyzyjnym, jasno wyrażać swoje potrzeby, oczekiwania, mówić co się nie podoba”, nie tylko wobec osób z taką dysfunkcją. „Pojawiła się w moim poukładanym życiu ze swoim roztrzepaniem, chaosem, nieskoordynowanymi ruchami, naiwnością, prostolinijnością, łagodnością i ogromnym pragnieniem bliskości. To okropne, że tak łatwo można ją wykorzystać, bo nie rozumie dwuznaczności, ironii, kłamstwa i jest do bólu uczciwa”.

Helen z kolei poznała smak pełnej akceptacji. „Wiem, że czasami dziwnie się zachowuję, ale dlaczego ludzie mnie unikają?” – pyta zdeterminowana. „Ludzie nic nie mówią, a potem mają do mnie pretensje. To nielogiczne”. Helen buntuje się jak dziewczynka, bo nie rozumie prawideł świata, w którym zakłada się maski i nie pozwala sobie na szczerość, zaufanie rezerwując dla ścisłego grona najbliższych. Piekielnie inteligentna pani profesor, której hobby jest nauka kolejnych języków obcych, staje więc bezradna wobec lekceważących półuśmieszków, towarzyskich gierek, a nawet banalnego grymasu zniecierpliwienia na twarzy.

Obie kobiety działają jak w systemie naczyń połączonych: Hanna wprowadza Helen do obcego jej świata, objaśniając rządzące nim reguły, ale jednocześnie uświadamia sobie, że gdyby stworzyć „świat według aspie” stałby się on znośniejszym miejscem do życia. Urządzenie takiego świata to niemożliwa do zrealizowania utopia, ale że suma dobra na świecie takim jaki jest powiększyła się dzięki spotkaniu Hanny z Helen to już niewątpliwie fakt.

•••

Książka Hanny Pasterny, dzięki której hasła: otwartości na innych, wartości poszukiwań, przełamywania lęku wobec odmienności, wypełniają się smakowitą treścią, skutecznie podważa czytelnicze wyobrażenia na temat „osób nietypowych”. Przekonuje, że pojęcia „normalności” i „dziwności” to rodzaj umowy opierającej się na społecznych normach i konwenansach. Lepiej je odrzucić, nawet za cenę chwilowej utraty pewności siebie, i w efekcie dać sobie szansę poznania osób, dzięki którym życie staje się pełniejsze i bardziej intrygujące. Naprawdę warto, bo choć Hanna i Helen nie są takie jak wszyscy – nie są przecież typowe! – ale, między innymi za sprawą swojej odmienności, nie są też nudne.

Hanna Pasterny „Tandem w szkocką kratkę”, wyd. Credo, Katowice 2010

 

ANNA MATEJA jest dziennikarką (studiowała nauki polityczne i prawo); w latach 1996–2008 była publicystką i redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad za 2007 rok (otrzymaną za rozmowę z Ewą Szumańską) oraz pierwszej nagrody w konkursie „Oczy otwarte” za 2004 rok (premiujący materiały o sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce). W 2010 roku w Wydawnictwie Literackim ukazała się przygotowana przez nią książka „Cud w medycynie” – zbiór lekarskich opowieści o medycznych sytuacjach granicznych.
Mieszka w Krakowie.
Autor: Fundacja Credo, kategoria: Aktualności,Recenzje | Tagi: , , , ,

Brak komentarzy

Komentowanie wyłączone.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.


Działa na: WordPress. Skórka: TheBuckmaker, tłumaczenie: Skórki Wordpress