Cze
20
2012

Dzięki Bogu juz poniedziałek! – Mark Greene

Kilkanaście lat pracowałem w różnych miejscach, dziedzinach i na różnych stanowiskach. Kiedy poznałem Jezusa chciałem powiedzieć moim współpracownikom o Nim, ale początki były trudne. Bardzo trudne.

Do dzisiaj niektóre wspomnienia bolą. Brak taktu, umiejętności i wiedzy powodował, że pole pracy stawało się polem walk o rację. W zeszłym roku przyjaciel polecił mi książkę, którą – jak twierdził – powinienem przeczytać. Chodziło o książkę Greene’a „Dzięki Bogu już poniedziałek!”. Po krótkich poszukiwaniach, znalazłem ją w małej księgarni i… połknąłem ją. Pod koniec lektury wiedziałem już, że to jest to. Większość moich własnych obserwacji dotyczących bycia chrześcijaninem w pracy, zebrano w tej krótkiej książeczce. Dlaczego nie przeczytałem jej wcześniej? Może uniknąłbym kilku spektakularnych porażek? Może kilka historii potoczyłoby się inaczej?

Książka marka Greene’a jest bardzo praktyczna i jakby pisana dla facetów. Bez niezrozumiałych wywodów mających uzasadnić jakieś teorie. Mnóstwo przykładów i historii z życia biurowego i nie tylko, to coś co lubię najbardziej i mocno działa to na moją wyobraźnię. Zainteresował mnie obraz wierzących jaki – zdaniem autora – ma przeciętny obywatel Brytanii, pracujący w Londynie:

„Nudni, nie piją, nie tańczą, nie przeklinają. Sprawiają wrażenie jakby nie uprawiali seksu. Nie potrafią się bawić, więc starają się zepsuć zabawę całej reszcie czyli nam. Rozdają pieniądze, chodzą w niedzielę do kościoła, jak do jakiegoś klubu. Szczerze mówiąc, mój klub golfowy w porównaniu z tym ich kościołem to niebo a ziemia. poza tym wychodzi taniej. To wszystko to jakiś cyrk na kółkach same naiwniaki i palanty. Jak ktoś może wierzyć w coś takiego. Same bzdury, przesądy i jeszcze ta idiotyczna gadka, te wyrażenia, których nikt nie rozumie! A co gorsza, natrętnie próbują nas nawracać. Ja miałbym się na to zdecydować? Za żadne skarby! Przecież widzę, że to nic nie zmienia. Katolicy, protestanci, nowonarodzeni czy kto tam jeszcze – wszyscy są po jednych pieniądzach. Sami fanatycy, podejrzanie słodcy i chorobliwie uprzejmi. Bez kręgosłupa. Chrześcijanina, który byłby jednocześnie człowiekiem na poziomie, spotkałem jakiś raz czy dwa razy w życiu. To banda dziwaków. Jeśli tak wygląda chrześcijaństwo, to ratuj się kto może. Co by sobie ludzie o mnie pomyśleli, gdybym się tam zapisał?”

a ty jak jesteś postrzegany?
… możesz być Bożym światłem i zmienić ten obraz w twojej firmie. Przeczytaj, zastosuj, zachęć innych.

Bogdan Pszczoła

www.mezczyzna.org

Autor: Fundacja Credo, kategoria: Recenzje |

Brak komentarzy

Komentowanie wyłączone.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.


Działa na: WordPress. Skórka: TheBuckmaker, tłumaczenie: Skórki Wordpress